Posłuchaj:

Wlochaty player

Ogoni

OGONI, tubylcze plemię w Nigerii, żyją na powierzchni 404 mil kwadratowych przybrzeżnych dolin w północno-wschodniej delcie Nigru. Teren ten zamieszkiwany jest przez 500 000 ludzi. Gęstość zaludnienia terytorium Ogoni - 1200 mieszkańców / milę kwadratową - jest jedną z największych na terenach wiejskich na świecie, w porównaniu z przeciętnym zaludnieniem w Nigerii wynoszącym ok. 250 osób/milę2.

Lud Ogoni, głównie rolnicy i rybacy, zasiedlał to terytorium od zamierzchłych czasów i ustanowił dobrze zorganizowany system społeczny zanim brytyjscy kolonialiści dokonali inwazji w 1901. W ciągu 13 lat Brytyjczycy zniszczyli strukturę społeczności Ogoni. Brytyjskie prawo do tego terenu było dorywcze a żadne porozumienia z Ogoni nie zostały podpisane. Od 1960 kiedy kolonialne prawo się skończyło, oddali te tereny, chcąc nie chcąc, nowemu państwu - Nigerii, którego władza składała się z ok. 250 ludzi, uprzednio utrzymywanych siłą, przemocą i argumentem komercyjnych imperialnych interesów.
Ropa naftowa została odkryta w Ogoni w 1958 przez międzynarodową kompanię Shell, i oszacowano, że wartość ropy wywiezionej od tego czasu z kraju Ogoni wynosi 30 bilionów dolarów. W zamian za to lud Ogoni otrzymał NIC.

Odkrycie ropy naftowej zamieniło obszar Ogoni w jedno ogromne śmietnisko: ziemia, strumienie i dopływy rzek są całkowicie i nieustannie zanieczyszczane; powietrze zostało zatrute, obciążone parami węglowodorów, metanem, tlenkiem i dwutlenkiem węgla oraz sadzą emitowanymi przez gaz, który pali się 24 godziny na dobę od ponad 35 lat w bardzo bliskim sąsiedztwie osiedli ludzkich. Kwaśne deszcze, wycieki i wybuchy ropy zdewastowały terytorium Ogoni. Wysokociśnieniowe rurociągi niebezpiecznie przecinają powierzchnię gospodarstw i wiosek ludzi Ogoni.

Sprawa Ogoni jest tym co ekspert Komitetu Narodów Zjednoczonych ds. Tępienia Dyskryminacji Rasowej (CERD) nazwał "postępującym rasizmem": zbrodnicza eksploatacja ludzi przez międzynarodową kompanię Shell, prowadzona w połączeniu z rządem Nigerii, może doprowadzić do zagłady rdzennych mieszkańców Ogoni.

10 listopada 1995 nigeryjscy wojskowi dyktatorzy, popierani przez Shell Oil Company, zaszokowali świat mordując z zimną krwią 9 aktywistów Ogoni, w tym światowej sławy pisarza Ken Saro-Wiwa.

NIEKTÓRE SPRAWY SIĘ NIE ZMIENIAJĄ

Kiedy 10 listopada nadeszła piąta rocznica śmierci lidera Ogoni Kena Saro-Wiwy, natychmiast podniosło się napięcie w rejonie Delty Nigru. Oto Shell próbuje powrócić na tę ziemię po siedmioletniej nieobecności. Stanowczo sprzeciwia się temu Mosop - ruch na rzecz przetrwania ludu Ogoni - którego Saro-Wiwa był prezydentem. W kwietniu tego roku kongres Mosop oświadczył, że Shell może wejść na ten teren tylko i wyłącznie by usunąć swoje urządzenia, ale nie by znów rozpocząć działalność wydobywczą. Pomimo tego faktu, Shell ogłosił miesiąc temu, że chce ponownie uruchomić swoje 125 otworów wiertniczych na ziemi ludu Ogoni.

Bobo Brown, manager Shella w Nigerii powiedział, że była też "potrzeba zatrzymania zanieczyszczenia powietrza, spowodowanego przez gazy ulatniające się z nieszczelnych odwiertów". "Nie chcemy wracać do Ogoni" potwierdził Dave Stewart, przedstawiciel Shella w Londynie. "Lecz stanie się tak tylko wtedy gdy wszyscy od nas będą tego samego zdania". Nie wydaje się to prawdopodobne w najbliższym czasie. W pięć lat od egzekucji, protesty zapoczątkowane przez Saro-Wiwę i Mosop rozprzestrzeniły się na inne społeczności, pobudzone przez okrutną rzeczywistość w rejonie Delty. Dla milionów ludzi życie to nieustanna walka o zdobycie podstawowych potrzeb takich jak czysta woda, zdrowie i edukacja. "Lud Ogoni cierpi z powodu biedy, dewastacji środowiska i uczynienia z nich niewolnikami na własnej ziemi" mówi Mosop. Dla porównania w zamożnej Ameryce Północnej czy w Europie, Shell próbował poprawić swoją reputację. Uruchomił swoją kampanię "zyski i zasady - czy jest wybór", mówiąca głośno o ochronie środowiska i prawach człowieka. Kiedy Afrykańskie oczy patrzą na ciebie, one mówią "nie nasza sprawa? Czy też może jej istota: prawa człowieka. To nie jakaś zwykła sprawa. My kompania Shell jesteśmy zobowiązani do przestrzegania podstawowych praw człowieka. Inwestujemy w lokalne społeczności i tworzymy dla nich możliwości rozwoju".

"Kiedy Shell mówi, że respektuje prawa człowieka, to ja w to nie wierzę" mówi Ike Okonta z ERA (Environmental Rights Action) i z Nigeryjskich Przyjaciół Ziemi. "Wszystkie działania Shella w Delcie związane z wydobyciem ropy prowadzą do dewastacji środowiska. Shell wciąż współpracuje z nigeryjskim rządem by być pewnym, że lokalni ludzie nie będą protestowali".

Jakiekolwiek stanowisko zajmuje Shell w tej kwestii, to i tak współpracuje z rządem, który brutalnie chroni jego interesy. W tym roku będzie dziesiąta rocznica masakry w Umuechem. W październiku 1990, społeczność Etche w Umuechem zaprotestowała przeciwko Shellowi, który wezwał wówczas zmobilizowane siły policyjne. 80 ludzi zostało zamordowanych, 495 domów zniszczonych. Chociaż oficjalne śledztwo za ten incydent obarczyło winą policję, nie zadowoliło to jednak tych ludzi. Skarżyli się na Shella, że jego działania powodują negatywne konsekwencje dla ich życia. Twierdzili że ich ziemie stały się niemożliwe do uprawiania z powodu wszechobecnej ropy zatruwającej ich farmy i zalewającej ich pola . Umuechem było początkiem militarnych odwetów na protestujących. Kiedy lud Ogoni mobilizował się w 1993 roku z Kenem Saro-Wiwa na czele, zabito 2000 osób a około 80 000 osób straciło dach nad głową w ciągu następnych lat. Pomimo groźby krwawej zemsty, sąsiednia społeczność Ijaw zmobilizowała się w 1998 roku. W tym roku zmarł generał Sani Abacha, który wbrew światowej opinii podpisał wyrok śmierci na Saro-Wiwa. Mimo to w Nigerii w związku z wydobywaniem ropy, wciąż łamie się prawa człowieka a sytuacja w rejonie Delty wciąż się nie zmienia.

W grudniu 1998, aktywiści Ijaw przyjęli Deklarację Kaiama, w której żądano zakończenia eksploatacji ropy na tym obszarze. "Jesteśmy zmęczeni wybuchami gazów, rozlewaniem się ropy i bycia uważanymi za sabotażystów i terrorystów", głosiła deklaracja. Militarny pogrom był do przewidzenia i brutalnie przeprowadzony. "Istnieje możliwość, że śmierć poniosło 200 osób; zaś inni byli torturowani i traktowani w nieludzki sposób. Młode dziewczęta były gwałcone i torturowane" oświadczyła organizacja Human Rights Watch. Udokumentowano także jak nigeryjska armia zniszczyła w listopadzie 1998 Odi, 15 tysięczne miasto w Ijawland, niszcząc każdy budynek, z wyjątkiem banków, kościołów i szpitali. Setki nieuzbrojonych cywili zostało zamordowanych. "Kiedy wróciłem w marcu, ujrzałem miasto zrównane z ziemią" mówi Okonta. "Wszystko zniszczono i spalono. Wszędzie śmierdziało spalenizną. Z zimną krwią zamordowano mężczyzn i kobiety".

Pomimo nieustannej przemocy, posiedzenie rządu w maju 1995, na którego czele stał Olusegun Obasanjo, dało nadzieję rodzinie Saro-Wiwa na to, że jego ciało może zostanie pochowane. Nadzieje wzrosły jeszcze bardziej, gdy miesiąc temu nowy prezydent wydał pozwolenie na pochowanie szczątków. W lutym 2000 dokonano ekshumacji ciała. Jednak w ostatniej chwili rząd odmówił im dostępu do grobu. Symboliczny pogrzeb według tradycji Ogoni odbył się w kwietniu. W trumnie umieszczono dwie jego ulubione powieści i jego fajkę, zgodnie z jego wolą. W ceremonii uczestniczyło ponad 100 000 Ogonów. Rodzina sądzi, że powodem odmowy pogrzebu przez rząd było to, że jeśli dostaliby z powrotem jego ciało, mogłoby to zostać zinterpretowane jakoby Saro-Wiwa był niewinny. To mogłoby zaszkodzić Shellowi broniącemu się przed akcją jaką jego rodzina prowadzi w Nowym Jorku. Rodzina Saro-Wiwa napisała do Obasanjo "Jesteśmy zmartwieni, że Ken Saro-Wiwa jest wciąż uważany w naszym kraju za kryminalistę, pomimo faktu, że niezależni obserwatorzy, w tym z ONZ, zakwestionowali jego skazanie i legalność jego egzekucji. Dlatego prosimy was, ażebyście oczyścili go z fałszywych zarzutów popełnienia morderstwa". Prezydent ma odpowiedzieć.

Lecz nie wydaje się być dobrze. Problem przemocy wciąż istnieje. Według Kongresu Ijaw, w ostatnim miesiącu zabito dziesięciu ludzi protestujących przeciw włoskiej kompani naftowej Agip. Także w tym czasie Obsjano nominował Godwina Omene, byłego dyrektora Shell w Nigerii, na stanowisko nowej Komisji Rozwoju Delty Nigru. Jeśli ta nominacja zostanie zaaprobowana, co wydaje się bardzo prawdopodobne, będzie to cios dla wspólnot lokalnych, które myślały, że taka niezależna organizacja może poprawić ich sytuację. "Godwin Omene jest z Delty i wierzymy, że bardzo zależy mu na tym rejonie oraz że sprawi, iż zyski z ropnego interesu przyczynią się do rozwoju regionu", mówi Dave Stewart z Shella. "To prawda, że ludzie z Delty mają trudniejsze warunki życiowe niż ci z innych terenów, na których eksploatuje się ropę, takich jak Norwegia czy Wielka Brytania. Lecz cóż my możemy na to poradzić? Moglibyśmy powiedzieć, że to rząd ponosi za to odpowiedzialność, lecz nie powiemy" powiedział Stewart. "W ostatnim roku, wydaliśmy 50 milionów dolarów na rozwój społeczności. Tego roku wydamy więcej."

Andy Rowell & Owens Wiwa, przedruk z The Guardian, 8/11/2000

Andy Rowell jest dziennikarzem "wolnym strzelcem";
Owens Wiwa jest bratem Kena Saro-Wiwy i mieszka obecnie w Kanadzie.

ŚWIATEŁKO W TUNELU...

SHELL
by Andrew Buncombe
in Washington

Sąd najwyższy w USA dał wolną rękę krewnym straconego pisarza Kena Saro-Wiwy, by ci powołali się w sądzie na to, że międzynarodowy gigant naftowy Shell jest współwinny jego śmierci. Sąd ogłosił, że pozwala na przystąpienie do akcji obywatelskiej w Nowym Jorku, w której krewni pisarza będą protestować i publicznie oświadczać, że Shell miał współudział w torturach i śmierci pisarza w Nigerii w 1995 roku. Saro-Wiwa i ośmioro innych padło ofiarą ówczesnego militarnego reżimu. Byli sądzeni i straceni przez powieszenie za protestowanie przeciwko wydobywaniu ropy w południowym rejonie delty, zamieszkałej przez ludzi z plemienia Ogoni. Proces zorganizowany przez reżim - oparty na domniemaniach, jakoby Saro-Wiwa był odpowiedzialny za śmiertelny atak na inną grupę - był jedną wielką legalną farsą. Od tego czasu, sprawa tzw. Dziewięciu Ogoni jest stale kością w gardle dla holenderskich i brytyjskich właścicieli Shell Nigeria, w postaci procesu wniesionego przez trzech nigeryjskich imigrantów w USA, wśród których jest brat zamordowanego pisarza, dr. Owens Wiwa. Plemię Ogoni z ulgą przyjęło decyzję sądu najwyższego. "Stoimy przed wielką szansą na otrzymanie sprawiedliwości spoza Nigerii" powiedział Deeka Menegbon, sekretarz generalny ruchu na rzecz przetrwania ludu Ogoni.

Podczas akcji, która mogła kosztować kompanię SHELL miliony dolarów odszkodowania, aktywiści twierdzili, że Shell ułatwił egzekucję Saro-Wiwy oraz że dostarczał nigeryjskiemu rządowi pieniądze i broń by ten mógł sobie radzić z protestującymi, by mógł rekrutować policję i żołnierzy w celu przeprowadzania ataków na wioski w rejonie Delty, oraz ażeby mógł poskromić wszystkich sprzeciwiających się wydobywaniu ropy. Shell próbował przez kilka lat sprzeciwiać się takiemu wyrokowi, na podstawie tego, że sąd w Nowym Jorku nie ma prawa prowadzić tej sprawy, zaś ci co ją wnieśli nie mieli do tego prawa, ponieważ wśród ofiar nie było Amerykanów. Sąd federalny odroczył sprawę w 1998, lecz została ona później wznowiona przez Drugi Okręgowy Sąd Apelacyjny. Shell poprosił sąd najwyższy aby ten odebrał sprawę sądowi apelacyjnemu. Prawnik Shella napisał: "Dla jakiejkolwiek międzynarodowej korporacji, której akcje są na giełdzie w USA, będzie ryzykowne stawanie przed sądem w Nowym Jorku by odpowiadać za rzeczy, które nie mają żadnego powiązania z USA i nie są naruszeniem prawa federalnego." Sąd najwyższy nie skomentował tego oświadczenia i podtrzymał zarzuty postawione przez tamten sąd.

Shell Nigeria zaczęła swą działalność w 1958, gdy kraj ten był jeszcze kolonią brytyjską. Nigeria posiada wielkie zasoby ropy naftowej i także jej ekonomia na niej się opiera - prawie 90 procent dochodów z eksportu pochodzi właśnie z ropy. Lecz rejon Delty, gdzie znaleziono dużo pokładów ropy, jest także domem ludzi Ogoni - mniejszości etnicznej z nieznacznym politycznym głosem. Ich kampania przeciwko istnieniu stu otworów wiertniczych (i około 3000 rozlewni ropy) zaczęła się na początku lat 90-tych. Rozpoczęto ją pokojowo, lecz została brutalnie stłumiona przez reżim wojskowy. Rozpoczęły się prześladowania liderów Ogoni. Ruchy ochrony środowiska takie jak Earthlife Africa oskarżyły kompanie naftowe o wyrządzenie ludziom Ogoni wielkiej krzywdy, bez skonsultowania się z nimi zanim zaczęto wydobycie ropy z ich terenów.

Proces krewnych Saro-Wiwy został początkowo wniesiony w sądzie w Nowym Jorku w 1996, w warunkach prawnych, które zezwalają na terenie USA na akcję przeciwko firmom oskarżanym o łamanie praw człowieka w jakimkolwiek zakątku świata.