Posłuchaj:

Wlochaty player

Mandela

MANDELA NELSON ROLIHLALA (ur. 1918), murzyński przywódca polityczny w RPA, z plemienia Khosa, prawnik; od 1944 członek, od 1952 zostaje przewodniczącym Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC), od 1961 pierwszy przywódca zbrojnego skrzydła ANC; 1962 aresztowany, sądzony i skazany na dożywocie; 1990 po legalizacji ANC zwolniony; 1991-97 przewodniczący ANC; rzecznik likwidacji apartheidu i przejęcia władzy w RPA przez Afrykanów metodami parlamentarnymi; 1993 otrzymał pokojową Nagrodę Nobla (wspolnie z F. de Klerkiem); 1994-99 prezydent RPA.

JA, KTÓRY NIGDY NIE BYŁEM ŻOŁNIERZEM
fragment autobiografii N. Mandeli "Długa droga do wolności"
(tłum. Kuba Wicher)

Ja, który nigdy nie byłem żołnierzem, który nigdy nie walczył na polu bitwy, który nigdy nie strzelał do wroga, dostałem oto zadanie utworzenia armii. Nazwa tej nowej organizacji to "Umkhonto we Sizwe" (Duch Narodu). Wybrano symbol ducha, ponieważ tą prostą bronią Afrykańczycy opierali się przez wieki najazdom białych.

Pomimo że kierownictwo ANC nie zgadzało się na białych w naszych szeregach, udało mi się zwerbować kilku członków partii komunistycznej którzy już wcześniej obrali kurs przemocy i przeprowadzali oni akty sabotażu przeciw państwu takie jak np. podcinanie linii w rządowych telefonach. Podjęli z nami współpracę. Chcieliśmy jak najmniej szkodzić fizycznie jednostkom a jak najwięcej państwu - to był nasz zamiar.

Zacząłem od czytania i rozmów z ekspertami. Chciałem się dowiedzieć jak zacząć rewolucję. Odkryłem mnóstwo pism na ten temat. O walce zbrojnej i partyzanckiej. Chciałem się dowiedzieć jak się prowadzi walkę partyzancką, jak trenuje się żołnierzy, jak się nimi dowodzi, jak powinni zostać uzbrojeni, gdzie można się zaopatrzyć w broń. Po prostu wszystko czego było mi potrzeba wiedzieć na te tematy.

Studiowałem historię Południowej Afryki, zarówno przed jak i po przybyciu tam białego człowieka. Wybadałem jak rzeczy się mają z infrastrukturą, komunikacją, umiejscowieniem terenów przemysłowych etc. Gromadziłem mapy i analizowałem różne tereny naszego kraju.

Zaczęła się kampania. Poinformowano mnie że wydano nakaz aresztowania dla mnie. Policja właśnie mnie szuka. Doradzano mi bym się nie poddawał. Posłuchałem tej rady, w końcu nie poddam się rządowi, którego nie uznaję. Każdy polityk chyba rozumie, że w tych warunkach byłoby to tylko tanim męczennictwem.

Obrałem właśnie taki kurs. Jest on trudniejszy i wiąże się większymi niewygodami i wyrzeczeniami aniżeli siedzenie w więzieniu. Musiałem oddzielić się od rodziny i zacząć żyć jak banita w swoim własnym kraju. Byłem zmuszony zamknąć mój interes, porzucić mój zawód, żyć w ubóstwie tak jak wiele innych ludzi. Będziemy razem ramię w ramię walczyć z rządem. Póki nie odniesiemy zwycięstwa. A co ty masz zamiar robić w sprawie wolności swoich ludzi? Czy pójdziesz z nami czy też masz zamiar współpracować z rządem? Masz zamiar siedzieć w milczeniu i pozostać bierny w kwestiach o wadze życia lub śmierci, w kwestiach które się ciebie bezpośrednio tyczą? Jeśli o mnie chodzi, to dokonałem już wyboru. Nie opuszczę RPA ani się też nie poddam. Wolność można wywalczyć tylko i wyłącznie przez osobiste poświęcenie i akcje militarne przeciwko rządowi. To walka jest moim życiem. Będę walczył do końca moich dni.