Posłuchaj:

Wlochaty player

Globalizacja




KTO PONOSI WINĘ ZA GLOBALNE PROBLEMY?
IMPERIALIZM, PRAWA CZŁOWIEKA I PROTEKCJONIZM.
KRÓTKA HISTORIA NEOLIBERALIZMU.
KILKA PYTAŃ I ODPOWIEDZI.
ATAK ANARCHISTÓW.








tłum. Wichru

Boston Globe
6 kwietnia 2001

Derrick Z. Jackson

KTO PONOSI WINĘ ZA GLOBALNE PROBLEMY?

Nie jest żadną tajemnicą dlaczego prezydent Bush traktuje cały świat jak swoją własną kolonię. Ostatnimi czasy jego działania coraz bardziej jawnie tego dowodzą.

On robi to dla nas, dla brzydkich Amerykanów. Mimo wszystko musimy przyznać, że cieszymy się tak naprawdę taką nowoczesną formą imperializmu, która daje nam prawo wysysać z tej planety co tylko się da. Poza kilkoma krzyczącymi obrońcami środowiska, wśród większości Amerykanów wciąż nie ma wyraźnego znaku sprzeciwu wobec takiej polityki.

Ostatnio najbardziej skandalicznym czynem Busha było jego odstąpienie od obietnic składanych w Kioto, mówiących o ograniczeniu emisji przemysłowej dwutlenku węgla do atmosfery, przyczyniającego się w dużym stopniu do globalnego ocieplenia. Gazety mówią, że w tym tygodniu prezydent Bush zamierza przeznaczyć miliony akrów chronionych terenów państwowych na odwierty gazu i ropy. Obszary te służą obecnie celom krajobrazowym i stanowią ostoję dzikiego życia.

Bush wydaje się nie liczyć się z opiniami światowymi. Nie bierze sobie do serca nawet zdania wysokich urzędników UE.

Premier GB Tony Blair ostrzega, że skutki globalnego ocieplenia mogą być katastrofalne.

Francuski minister ochrony środowiska, Dominique Voynet powiedział, że działania Busha są "całkowicie irytujące i nieodpowiedzialne". Kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder stwierdził "nikt nie powinien być zwolniony z odpowiedzialności za kontrolę światowego klimatu".

Czasy się zmieniły. Niegdyś to Wielka Brytania była światową potęgą kolonialną. Dziś są nimi Stany Zjednoczone.

Kwestia ochrony środowiska stała się kwestią dzielącą USA od reszty świata. Nasz kraj jest w tej sprawie arogancki i pazerny na zysk. Nasze pojęcie o globalizacji jest ograniczone do jednego wymiaru. I nie zaczęło się to w Wietnamie. Nasze korporacje wyzyskują biednych robotników w krajach III Świata. Nasze kompanie naftowe niszczą biedne społeczności byle wydobyć jak najwięcej ropy, nasze koncerny tytoniowe rozsiewają po całym globie raka zaś nasze koncerny od fast foodu uzależniają niedożywionych od naszego cukru.

Lecz kiedy przychodzi spojrzeć prawdzie w oczy i dowiedzieć się że 4% światowej populacji wybekuje do atmosfery 25% gazów przemysłowych powodujących efekt cieplarniany, to wtedy powołujemy się na globalną zasadę - "ci którzy mają ten glob, ustanawiają prawa". Nie można się niczego innego spodziewać w kraju, w którym pobłażanie stało się imperatywem.

Dowodzą tego sondaże. Różne badania opinii publicznej wykazały, że 75% Amerykanów sprawie globalnego ocieplenia dało większy priorytet niż rozwojowi przemysłowemu. Lecz gdy trzeba podjąć jakieś konkretne decyzje w tej sprawie (np. skutkiem czego jest podwyższenie cen benzyny o 25 centów z galon) procent Amerykanów uważających się za "obrońców środowiska" spada o 30%.

Zatem Bush wypowiadał się za nas, kiedy tak mówił "jeśli chodzi o sprawę CO2 ... nie zrobimy nic, co mogłoby zaszkodzić naszej gospodarce, ponieważ pierwszą i najważniejszą sprawą są ludzie żyjący w Ameryce". Rzecz jasna za takimi wypowiedziami kryje się zawsze głębszy sens. Np. mówiąc "chcę większych dostaw energii aby nasz biznes się rozwijał oraz aby nasi ludzie mogli ogrzewać swoje domy, ponieważ mamy niedobór energii", miał na myśli "Jestem zainteresowany w pozyskaniu jeszcze większej ilości energii abyśmy byli bogatsi, żebyśmy mieli jeszcze więcej ciepła i luksusów w naszych gigantycznych domach i mieszkaniach, oraz abyśmy mogli dumnie oświetlać mecze naszych wielkich drużyn futbolowych na ciemnych nocą wielkich stadionach"

Bush mówi za nas wszystkich. Nasze pragnienia stały się pożądaniami odbijającymi echem imperializm, który kiedyś grabił rozwijające się kontynenty z ludzi i surowych materiałów.

Nad naszym imperium zaszło słońce. Wydaje mi się, że nie uwierzymy w globalne ocieplenie ni też w koniec naszego mocarstwa póki nie zobaczymy tego słońca.

Derrick Z. Jackson's, e-mail address: jackson@globe.com

do góry








Robin Hahnel

IMPERIALIZM, PRAWA CZŁOWIEKA I PROTEKCJONIZM

[.. fragmenty ..]

Czy powinniśmy wspierać rząd US, uchwalający prawa, które na różne sposoby kładą nacisk na zagranicznych dyktatorów łamiących prawa człowieka? Np. zabraniać im korzyści w handlu międzynarodowym, lub zablokować wszelkich pożyczek? Czy ma jakiekolwiek znaczenie jak okrutny jest to reżim? Czy ma to znaczenie jaki wywiera się nań nacisk? Zanim zajmie się stanowisko w takiej sprawie, nawet jeśli jest ona moralnie oczywista, trzeba wpierw spojrzeć na fakty.

USA odgrywa wielką rolę na świecie, znacznie większą niż 10 lat temu, gdy jeszcze istniało wielkie imperium komunistyczne. Lecz co takiego USA zrobiło dla promowania globalnego pokoju? Czy USA zapobiegło łamaniu praw człowieka na świecie? Czy pomógł słabszym krajom rozwinąć się ekonomicznie? Wydaje się że w ciągu tych 10 lat od upadku żelaznej kurtyny, rząd USA postępował całkowicie na opak, wzmacniając swoją potęgę wojskową, ekonomiczną i polityczną. Czy była jakaś różnica w działaniach, kiedy to Biały Dom zajmowali demokraci lub republikanie?

Jest wielce oczywiste, że USA wykorzystuje swoją dominującą potęgę, i to znacznie wcześniej niż zaczęła się zimna wojna. Działania takie służą przede wszystkim mniejszości najbogatszych jej obywateli, którzy bogacą się kosztem biednej większości światowej ludności. To czy Ameryką rządzą demokraci czy republikanie, nie ma najmniejszego znaczenia. Ameryka coraz śmielej sobie poczyna, uzurpując sobie prawo do władania światową polityką.

Nie będę tutaj opisywał oczywistych spraw z Indonezji, Wschodniego Timoru, Zatoki Perskiej i Iraku, Jugosławii i Bałkan, Rwandy, Kongo, Nikaragui, Kuby i Kolumbii. Nie będę opisywał pierwszoplanowego znaczenia militarnego USA w świecie, ani oceniał polityki neoliberalnej, odsyłam niniejszym do prac Noama Chomsky'ego.

Różnego typu zakazy, embarga itp. będą kładzione tylko na niektóre reżimy, mianowicie na te które z USA nie chcą współpracować. Przykładowo dlaczego USA jest przeciwko reżimowi Castro na Kubie, Kadaffiego w Libii, zaś nie przeciw reżimom Suharto w Indonezji czy Mobutu w Zairze, czy też reżimowi Chińskiemu? W zależności od korzyści i układności tamtejszych polityków, US będzie z takim reżimem współpracować lub go piętnować w oczach opinii światowej i starać się zmontować międzynarodową krucjatę przeciwko nieukładnym dyktatorom.

Nie bronię rzecz jasna w żaden sposób reżimów łamiących prawa człowieka. Polityka USA szkodzi w dużym stopniu sama sobie i swoim mieszkańcom, tak jak i ludziom z krajów III Świata. Nie zawsze jednak rządy sprzeciwiające się imperializmowi USA mają rację. Np. doceniam że Kuba próbuje zaprowadzić równość ekonomiczną, że solidaryzuje się z innymi ruchami wyzwoleńczymi z krajów III Świata, współczuję Kubie że stała się ofiarą USA, jednak całkowicie nie popieram łamania praw człowieka i dyktatury w tym kraju.

Dobrym przykładem jest Ekwador. Gdy więzy ekonomiczne poluzowały się, tak że doszło do powstania narodowego i obalenia rządu, USA oświadczyło że nie uzna nowego rządu. Nowy rząd chciał bowiem wstrzymać reformy neoliberalne poprzedników, powstrzymać dolaryzację narodowej gospodarki i urwać się ze smyczy Ameryce. Była to wola mieszkańców. Niestety, godziło to interesom USA i całej koncepcji neoliberalizmu. Zaproponowano także wsparcie zbrojne dla odzyskania władzy. Należy także dodać, iż USA posiada jeszcze jedną broń, która odpowiednio użyta (tj. zamydlenie oczu opinii światowej) jest potężna, zabójcza dla wroga i z racji swej "humanitarności" nie budzi sprzeciwu krajów świata.

Postawa USA w stosunku do kwestii łamania praw człowieka, tortur, wykorzystywania dzieci do pracy łamania i pracowniczych jest wielce nieszczera. Nie zawsze bowiem USA stara się dostrzec że takie zjawiska rzeczywiście mają miejsce. Jeśli już się o tym mówi, wynika to bardziej z chęci szukania pretekstu do wywarcia na taki niewygodny kraj międzynarodowej presji, a wiadomo z czym to się może wiązać.

Robin Hahnel jest profesorem ekonomii, starym aktywistą i autorem licznych książek o tematyce politycznej i ekonomicznej.

do góry








CONFERENCE ON ECONOMIC SOVEREIGNTY IN A GLOBALISING WORLD
http://www.millennium-round.org/
BANGKOK, 24-26 MARCH 1999

Susan George

KRÓTKA HISTORIA NEOLIBERALIZMU
DWADZIEŚCIA LAT RZĄDÓW EKONOMICZNYCH ELIT
A TAKŻE O POJAWIAJĄCYCH SIĘ MOŻLIWOŚCIACH
ZMIAN STRUKTURALNYCH

[.. fragmenty ..]

Jeśli w 1945 lub w 1950 roku zaproponowalibyście komuś dzisiejsze neoliberalne teorie, zostalibyście zapewne z miejsca wyśmiani. Przynajmniej w krajach zachodnich, gdzie w świecie koncepcji ekonomicznych królowali wówczas keynesiści, socjaldemokraci, chadecy i mniejszość marksistowska. Idea że rynek powinien pozwalać na podejmowanie większości decyzji, społecznych i politycznych; idea, że państwo powinno dobrowolnie zmniejszyć swoją rolę w ekonomii, lub że powinno dać korporacją całkowitą wolność, zmniejszyć rolę związków zawodowych, zmniejszyć wydatki w sferze publicznej - były całkowicie niezgodne z duchem tamtych czasów. Nawet jeśli ktoś myślał o tym poważnie, trudno było mu wtedy znaleźć zwolenników. Idea państwa zredukowanego do roli nocnego stróża nie była w modzie.

Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, są nazywane często bliźniakami, dziećmi Keynesa i Harrego Dextera White'a (jednego z najbliższych doradców Roosevelta). Stworzono je z myślą o pomocy finansowej biednym państwom, zapobieganiu przyszłym konfliktom oraz aby regulować bilans płatniczy w handlu międzynarodowym. Początkowo nie miały one indywidualnej kontroli nad rządami członkowskich krajów

Koncepcja państwa opiekuńczego w krajach zachodnich trwała do okresu Drugiej Wojny Światowej. Później próbowano do tego wrócić. Próbowano przywrócić handel międzynarodowy i odbudować gospodarki tych państw (np. plan Marschalla, dzięki któremu USA chciała pozyskać kraje Europy i zapobiec szerzącemu się komunizmowi). Zaczęły także wiać wiatry dekolonizacji. Państwa zaczęły się wyzwalać, pokojowo - np. Indie, albo też zbrojnie jak np. w Kenii czy Wietnamie.

Neoliberalizm mówi o rządach najlepszych, jako że tylko najlepsi i najbogatsi są w stanie rządzić najlepiej. Uwierzono w zdolność mechanizmów rynkowych do rozwiązywania wszelkich problemów człowieka i środowiska naturalnego. Miał on wpływać na losy ludzi. Ekonomia miała dyktować warunki ludziom, co doprowadzi do rozkładu społeczeństwa. Jak to się stało, że tak marginalna doktryna w wydostała się ze swego getta i stała się dziś dominującą? Dlaczego MFW i B$ ustalają reguły gry dla wszystkich krajów w kwestiach międzynarodowej gospodarki? Dlaczego zmuszają niektóre kraje do transakcji po niekorzystnych dla nich cenach? Dlaczego środowisko naturalne chyli się ku katastrofie, zaś większość mieszkańców świata żyje w uwłaczającej biedzie?

Zbudowali doktrynę, uczelnie, stworzyli kadrę i myślicieli, albowiem zrozumieli słowa włoskiego marksistowskiego myśliciela, który kiedyś powiedział "jeśli zdobędziecie ludzkie serca i umysły, ich ręce będą działać wedle waszej woli". Na rozwój całej tej mentalnej i namacalnej infrastruktury neoliberalizmu wydali setki milionów dolarów, jednak każdy cent był tego wart. Udało im się przekonać świat, że zasady tej doktryny są normalnymi i naturalnymi zasadami ludzkości. Nie ważne jak wielkie katastrofy mogła owa doktryna wywołać; nie ważne ile kryzysów mogła ona spowodować, nie ważne ilu ludzi mogła ona zniszczyć. Wmówiono ludzkości że to jedyna słuszna droga, nieunikniony etap zdrowej ewolucji człowieka, dzieło Boga i jedyny rozsądny porządek społeczno-ekonomiczny. Jest to układ bogata mniejszość kontra biedna większość, układ ten polaryzuje nierównomiernie społeczeństwo.

Neoliberalizm jest siłą. Na szczęście nie tak prawdziwą jak grawitacja. Jest to wytwór człowieka, zatem może być także przezeń zmieniony. Zatem jak już zostało powiedziane, doktryna ta początkowo z małej sekty, stała się ogólnoświatową religią, taką z dogmatami, prorokami, prawodawstwem, piekłem, grzesznikami. Jest religią służącą wielkiemu interesowi.

W 1979 Margarer Thatcher doszła do władzy i zaprowadziła w Wielkiej Brytanii wielką rewolucję neoliberalną. Żelazna dama była piewczynią poglądów Friedricha von Hayek'a, wyznawała darwinizm społeczny, w dodatku bez żadnych skrupułów wyrażała swe poglądy. Swoje działania usprawiedliwiała hasłem TINA ("there is no alterntaive" - "nie ma innego wyjścia"). Jej doktryna nawoływała do jawnej rywalizacji między krajami, regionami, narodami, firmami no i przede wszystkim między jednostkami. Była to zimna kalkulacja, wszystko wyliczone w celu maksymalnego zysku.

Dla kontrastu, wielki filozof chiński Lao Tse, powiedział kiedyś "ponad wszystko zaniechajcie rywalizacji". W całym neoliberalizmie, zasada ta tyczy się tylko szefów wielkich światowych korporacji. Oni mają swój alians, miast wyniszczającej walki, podzielili światowy rynek. Nie tyczy się to rzecz jasna ich podwładnych zmuszonych do pracy i rywalizacji o pozycje.

Jest to bardzo perfidna doktryna. Jest ona tak mądra i sprawiedliwa jak sam Bóg. Ponieważ rywalizacja jest zawsze zaletą, jej rezultaty nie mogą być złe. Niewidzialna ręka rynku wyciągnie zawsze coś dobrego z oczywistego zła. Zakłada się tu nierówność człowieka z natury. Najlepsi osiągną najwięcej, słabszy zostanie pożarty przez silniejszego. Lecz ma to być rzekomo pożyteczne, gdyż najlepsi (dobrze urodzeni, bogaci, dobrze wykształceni) wniosą do społeczeństwa więcej niż gorsi. Niestety takie myślenie, a zwłaszcza wprowadzanie w życie takich teorii może być zgubne dla społeczeństwa. Przed rządami Thatcher, jedna osoba na dziesięć była klasyfikowana jako żyjąca w ubóstwie. Obecnie te proporcje zmieniły się negatywnie do jednej na cztery.

Kolejnym następstwem rywalizacji, tej głównej cnoty neoliberalizmu, jest ograniczenie sektora państwowego w gospodarce, gdyż nie może on pozostać w zgodzie zasadami wolnej konkurencji [nie zawsze przestrzegana relacja popyt na wyrób - istnienie zakładu, dotacje, subwencje, umarzanie długów - przyp. Tłum]. Prywatyzacja jest jedną z największych transformacji ekonomicznych ostatnich 20 lat. Zaczęło się od Wielkiej Brytanii, poczym rozpowszechniło się to na cały świat. Poprzez prywatyzację, Margaret Thatcher wielce oznajmiła związki zawodowe, działające przecież w firmach należących do sektora publicznego. Między 1979 a 1994 liczba zatrudnionych w tym sektorze, spadła z 7 do 5 milionów. Produktywność wielu zakładów spadła.

Są różne przedsiębiorstwa użyteczności publicznej, dostarczające społecznościom pewnych usług. Nie są one z natury nastawione na zysk, lecz na usługi. Są one umiejscowione w sektorze publicznym, chronione przez budżet. W przypadku ich prywatyzacji, nowy właściciel stwierdziwszy o "nierentowności" takich przedsiębiorstw, podniósłby ceny, aby prowadzenie tego okazało się rentowne. Jednym słowem mówiąc są to przedsiębiorstwa służące ludziom, a nie odwrotnie. Prywatyzacja zmienia całkowicie ich cel.

Jeśli chodzi o inne skutki prywatyzacji, to stało się tak jak przewidywano. Szefowie sprywatyzowanych firm zostali na swoich stołkach, podwyższając sobie przy tym dwu lub trzykrotnie swoje pensje. Rząd wykorzystywał pieniądze podatników do spłacania długów firm i ich przebudowy (aby te mogły czysto wejść na rynek).

W ciągu 20 lat, znacznie wzrosła potęga MFW i B$. Dzięki kryzysowi zadłużenia, organizacja ta zmieniła się z regulatora bilansów płatniczych w światowego dyktatora regulującego gospodarki uzależnionych krajów. Niestety organizacje takie jak MFW, WTO czy B$ charakteryzują się brakiem publicznej jawności i zasad demokratycznego działania. To jest właśnie sens neoliberalizmu, który mówi że to właśnie ekonomia winna dyktować warunki społeczeństwu, że to ludzie są dla ekonomii a nie odwrotnie. Demokracja jest dla słabych, neoliberalizm jest dla prawdziwych zwycięzców. Nie ma tu żadnych głosowań, domeny słabych. Są tylko bogaci i biedni, wygrani i przegrani, nie ma kompromisu.

Neoliberalizm opiera się na minimalnej roli państwa w gospodarce, wolnym przepływie kapitału oraz o swobodzie inwestycji. Niestety w praktyce wygląda to zupełnie inaczej. Wymiana handlowa między krajami III Świata a zachodnimi przebiega nierównomiernie, z wielką szkodą dla tych pierwszych. Dla nich są z góry ustalone reguły, zaś ich zadłużenie sprawia, że są całkowicie uzależnieni od MFW i B$.

Tu nie ma miejsca na sentymenty. Gdy robotnicy są już niepotrzebni, bez żadnych skrupułów wyrzuca się ich na bruk (na przykład w Tajlandii i Korei zagraniczni inwestorzy zakupili fabryki, następnie bez żadnych wątpliwości wyrzucili na bruk wielu pracowników, którzy tak długo pracowali by ich fabryki stały się znaczące). Wszystko jest wykalkulowane, nic nie może się zmarnować. Człowiek jest na równi z maszyną. Musi być elastyczny i stosować się do praw ekonomii, bo w końcu to on jest stworzony by służyć ekonomii. Tu trwa ciągła rywalizacja między pracownikami, aby tylko iść po trupach, aby wejść na wyższy szczebel hierarchii, aby się dorobić i zrobić karierę. Jeden drugiego pilnuje, liczy się tylko zysk, a co najgorsze takie zachowania nie są traktowane jako niegodziwe czy kryminalne, lecz jako prawdziwe wartości i zalety każdego uczestnika neoliberalnego rynku pracy.

Neoliberalizm zmienił fundamentalną naturę polityki. Kiedyś polityka tylko ustalała kto rządził i czerpał z tego korzyści , a kto był rządzony. Oba te aspekty dziś rzecz jasna pozostały, jednak dziś polityka dodatkowo mówi "kto ma prawo do życia, a kto nie". Takie praktyki, wykluczające z życia miliony ludzi są na porządku dziennym.

Przedstawiłem masę złych wieści, ponieważ okres ostatnich dwóch dekad od takowych aż się roi. Nie chciałabym kończyć w tak pesymistyczny sposób. Ta konferencja pomoże nam określić jakiego typu działania musimy podjąć. Musimy znaleźć jakąś alternatywę ekonomiczną dla takiej sytuacji, bowiem neoliberałowie sami na pewno tego nie zrobią. Trzeba stworzyć sprawny system opodatkowania wielkich międzynarodowych transakcji, by wypełnić tę lukę majątkową między bogatą północą a biednym południem. Nawet mała część z takich transakcji z pewnością pomogłaby wielu cierpiącym na świecie ludziom. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że byli oni i są, już od ponad dwudziestu lat systematycznie obrabowywani z bogactw naturalnych i zdrowia.

Powtórzę na koniec, że neoliberalizm nie jest naturalnym stanem człowieka, nie jest cnotą i winien być zwalczony i zastąpiony. Należy pamiętać, że biznes nie może zająć całego obszaru ludzkiej egzystencji. Pragnę jeszcze dodać iż neoliberalizm może być bardzo chciwy, lecz z pewnością ma swoje słabe punkty, w które możemy uderzyć. Koalicja międzynarodowych aktywistów, demonstracje i walki partyzanckie. Musimy się rozsądnie przeciwstawić.

Spójrzmy na to w ten sposób. Przewaga liczebna z pewnością jest po naszej stronie. Przecież w całej tej neoliberalnej grze, więcej jest przegranych aniżeli zwycięzców. My mamy swoje idee, podczas gdy w zaczyna się powątpiewać z powodów ciągłych kryzysów. To czego do tej pory było nam brak, to organizacja i zjednoczenie. W tej erze technologii musimy działać ponad narodami. Solidarność już nie oznacza tylko pomocy, ale wzajemne wsparcie w tej wspólnej walce.

do góry









KILKA PYTAŃ

Czym jest handel, kiedy występuje nierówna wymiana?

Logika handlu jest prosta. Jeśli np. ja specjalizuję się w X, ty zaś w Y, wówczas każdy z nas koncentruje się na swojej profesji. Wówczas to możemy wymienić się naszymi produktami, uwzględniając ceny pewnym rozsądnym przelicznikiem zależnym od poniesionych kosztów produkcji etc. Podobnie jest z handlem między państwami. Taki handle jest potrzebny, bowiem żadne państwo nie jest w stanie wytworzyć wszystkich potrzebnych produktów. Nierówna wymiana ma miejsce wówczas, gdy któryś z krajów zyskuje przewagę nad innym(i) narzucając jemu(im) swoje warunki, zawyżając ceny i podejmując wszelkie czynności które niszczą równowagę wymiany. Tyczy się to np. systemu kolonialnego w XIX wieku a także dzisiejszych krajów zachodnich w relacjach z krajami III Świata. Mocarstwa ustalają ceny i regulują rynek światowy, podczas gdy biedne kraje muszą podporządkować się niekorzystnym dla nich regułom.

Ze 100 największych potęg ekonomicznych świata, tylko 48 są państwami, reszta tj. 52 są wielkimi korporacjami. Biedne państwa, w celu przyciągnięcia zachodnich inwestorów, zmuszone są do rywalizowania ze sobą, do cięć w sferze socjalnej, do obniżenia zarobków, do obniżenia podatków etc. W takich krajach rezydują zazwyczaj marionetkowe rządy, będące całkowicie zależne od szefów korporacji i zachodnich polityków. Mają one swoje środki do uciszania opozycji. Sprawy takie jak troska o środowisko, o zdrowie mieszkańców, o opiekę społeczną itp. są sprawą drugorzędną. Sen z powiek spędza im wizja odejścia kapitału, dlatego też skłonni są do czynienie najgorszych rzeczy, aby tylko zatrzymać w kraju inwestorów. Takie rzeczy jak zmuszanie dzieci do pracy, łamanie praw człowieka, bieda, nie dbanie o rodzimych producentów są na porządku dziennym.

Czym jest WTO?

Światowa organizacja handlu (The World Trade Organization) liczy sobie 134 państw członkowskich. Została utworzona w 1995 roku. Jest to forum negocjacyjne w sprawie porozumień i kontroli handlu międzynarodowego. Agenda ta optuje za wolnym handlem, a także za wszechobecną prywatyzacją sektorów publicznych we wszystkich krajach. Ideałem była by sytuacja kiedy to cała służba zdrowia, szkolnictwo, opieka społeczne etc. czyli z założenia nie nastawione na zysk przedsiębiorstwa znalazłyby się w rękach prywatnych właścicieli. Nie trzeba dodawać, jak szkodliwe było by to dla biednych.

Ogólna idea WTO jest prosta, zamiast wymuszania cen na krajach Trzeciego Świata, rujnowania tamtejszego środowiska i kupowania rządów, czemu by tak nie osłabić wszystkich rządów i agencji, mogących bronić robotników, środowiska i konsumentów, już nie tylko w krajach III Świata, lecz wszędzie? Czemu by nie zaniechać wszelkich kryteriów uczciwego handlu i przestać się całkowicie liczyć ze słabymi? WTO działa wyłącznie z korzyścią dla transglobalnych korporacji, niszcząc gospodarki słabszych państw, wraz z ich mieszkańcami. Mamy tu do czynienia z ewidentnym konfliktem interesów. Znów człowiek służy ekonomii, nie zaś odwrotnie.

Dlaczego niektórzy żądają nowej polityki podczas gdy niektórzy żądają zamknięcia WTO?

Niektórzy dowodzą, że program liberalizacji WTO jest z założenia wadliwy oraz że powinno się zlikwidować tę niebezpieczną organizację. Sugerują oni by powstał światowy ruch mogący się przeciwstawić WTO, oparty na oddolnej organizacji. Inni sugerują, że można na WTO wymusić podjęcie działań w kwestiach ochrony zdrowia i opieki społecznej.

10 kluczowych powodów by być przeciw, a nawet za likwidacją WTO

1. WTO przedkłada handel i komercjalizację życia społecznego ponad inne wartości. Kwestie niekomercyjne takie jak ochrona środowiska, opieka społeczna, ochrona praw zwierząt, zdrowie, bezpieczeństwo etc. Są w tym układzie sprawami drugorzędnymi.

2. WTO niszczy fundamenty demokracji przez ograniczanie sfery działań demokratycznych rządów, grożąc sankcjami czy użyciem przemocy w przypadku niestosowania się do zaleceń.

3. WTO promuje handel międzynarodowy kosztem rozwoju lokalnych ekonomii. Narzuca wszelkim społecznościom, regionom i krajom swoje reguły gry.

4. WTO zmusza Trzeci Świat do całkowitego otwarcia swoich rynków, zaniechania ich ochrony. Niszczy w ten sposób wiele rodzimych gospodarek, zmusza miliony ludzi do zmiany miejsca zamieszkania i poszukiwania pracy gdzie indziej.

5. WTO blokuje rządy przed działaniem w odpowiedzi na potencjalne ryzyko w swoich krajach. Szczególnie tyczy się to kwestii ochrony środowiska i opieki zdrowotnej.

6. WTO ustala niskie standardy w kwestiach ochrony środowiska czy opieki zdrowotnej, nazywając to "harmonizacją". Państwa lub miasta mogą przekroczyć ten poziom tylko zdobywając specjalne zezwolenia, o które zresztą trudno. WTO tym samym promuje niskie poziom życia wśród biednych krajów i czyni wiele starań by pozostały na poziomie jakim się znajdują.

7. Posiedzenia sądów WTO odbywają się za zamkniętymi drzwiami. Nie ma zatem możliwości uczestnictwa czy współpracy, nie ma tutaj w ogóle demokracji. O losach wielu, decyduje niereprezentatywna mniejszość.

8. WTO ogranicza rządom krajów wolność decydowania o wydatkach na opiekę społeczną, ochronę środowiska i inne niekomercyjne cele. Wpływa to na życie mieszkańców. Korporacje działają z jednym okiem otwartym na zysk i z drugim przymkniętym na inne rzeczy, tak też dzieje się z rządami i całymi społeczeństwami.

9. WTO nie pozwala krajom na odmienne traktowanie produktów, w zależności od tego czy zostały wytworzone w normalnych warunkach, czy np. przez niewolniczą pracę dzieci czy przez robotników pracujących w warunkach zagrożenia życia

10. Rządy WTO działają jak chcą i tylko w interesie międzynarodowych korporacji. Nie ma żadnych zasad pracy, jest tylko prawo silniejszego i chciwość.

Alternatywy

Natychmiastową alternatywą dla WTO jest międzynarodowa wspólna akcja mająca na celu wprowadzeniu regulacji dla nieskrępowanych działań wielkich korporacji, kapitału, rynków, tak aby to ludzie sami zaczęli kontrolować swój los, życie i lokalną ekonomię. Należy zmniejszyć rolę transglobalnych korporacji. Alternatywą może być promocja handlu, który

- zwiększenie roli demokracji na każdym poziomie, od lokalnej do globalnej
- obrona praw człowieka
- ochrona środowiska naturalnego na całym świecie
- pomoc ekonomiczna i stworzenie możliwości rozwoju dla uciskanych i wyzyskiwanych grup społecznych
- redukcja zadłużenia
- promować drobnych przedsiębiorców i lokalne ekonomie

Alternatywą dla WTO jest zmiana orientacji instytucji finansowych, z narzucających destruktywne programy ekonomiczne na takie, które wspierają prawa pracowników, ochronę środowiska, oraz takie które podnoszą standardy życiowe. Bogate kraje powinny umorzyć długi najbardziej zubożałych krajów oraz stworzyć jakieś uczciwe mechanizmy regulujące długi krajów najbardziej zadłużonych. Trzeba utworzyć organizacje kontrolujące poczynania wielkich korporacji, powstrzymać proces kontrolowania przez nie rządów biednych krajów.

MIĘDZYNARODOWY FUNDUSZ WALUTOWY (the IMF)

MFW ma siedzibę w Waszyngtonie. Został utworzony w .1945 po ratyfikacji układów z Bretton Woods. Celami MFW były: popieranie międzynarodowej współpracy monetarnej w kwestiach konsultacji i wzajemnej współpracy. Wspieranie rozwoju i wzrostu wymiany międzynarodowej. Przyczynianie się do stabilizacji systemu walutowego, unikanie konkurencji walut, stwarzanie zaufania między członkami, zmniejszania nierównowagi międzynarodowych bilansów płatniczych państw członkowskich..

Co to jest efekt IMF?

Dające się przewidzieć następstwa były katastrofalne. Zacieśnianie polityki monetarnej i niebiańsko wysokie stopy procentowe nie tylko zatrzymało inwestycje, ale przysporzyło wielu inwestorom poważne kłopoty finansowe. To pociągnęło za sobą wzrost bezrobocia i spadek produkcji. Nastał fiskalizm - podnoszenie podatków i redukcja wydatków budżetowych, zmniejszył się popyt na rynku, jeszcze bardziej wzrosło bezrobocie. Prywatyzacji środków sektora publicznego, transportu i banków, zawsze towarzyszą zwolnienia.

Jednym z najwyraźniejszych wad "programów strukturalnych dostosowań" (SAP-ów), oprócz swobody działania finansjery w obrębie gospodarki danego kraju, była przeprowadzona w wielkim pośpiechu redukcja wydatków w sektorze publicznym. Ta prywatyzacyjna krucjata została przeprowadzona bez jakiejkolwiek troski o biednych mieszkańców zainteresowanych krajów. Biedni i bogaci zostali potraktowali ekonomicznie jednakowo. Wrzucono ich do jednego worka nędzy. MFW nie pomyślał bowiem, że prywatyzacja tych niekomercyjnych przedsiębiorstw może być gwoździem do trumny dla biednych ludzi.

Szybkie usunięcie barier dla przepływu międzynarodowego kapitału umożliwiła bogatym obywatelom i międzynarodowym inwestorom łatwiejsze wywożenie swoich bogactw za granicę. Spowodowało to powstanie ogromnej współzależności, niezależnych dotychczas lokalnych ekonomii, od cyrkulacji międzynarodowego kapitału.

W jaki sposób możemy zmienić tak ważne instytucje jak globalna ekonomia?

W ten sam sposób, w jaki walczy się o nowe oświetlenie na ruchliwej szosie, o podwyżkę, o zmianę prawa czy też o koniec wojny - przez podnoszenie kosztów społecznych. Udaje się to, kiedy politykierzy czują się na tyle zagrożeni, że muszą ustąpić żeby nie wzrosły ogólne koszty. Społeczeństwo jest podzielone na elity, korporacje, rządy i ludzi, którzy są wyzyskiwany. Oni mają swoje cele, my swoje. Zatem podnosimy koszty społeczne przez edukację szerokiej rzeszy ludzi odrzucających WTO oraz inne globalne instytucje finansowe. Nasze niezadowolenie znajduje wyraz w wielkim ruchu społecznym, który rzuca wyzwanie WTO i lokalnym rządom

Jakie są koneksje pomiędzy kapitalizmem a instytucjami takimi jak WTO, MFW I B$?

Kapitalizm jest systemem ekonomicznym, opartym na prywatnym posiadaniu środków produkcji i zasadzie alokacji zasobów według praw rynkowych. Zazwyczaj bywa tak, że właściciele czerpią ogromne zyski ze swojej własności i nierzadko dzierżą władzę, a jak nie, mają na nią jakiś wpływ. Jest tutaj wyraźny podział - bogaci i biedni, rządzący i rządzeni. Powstaje wirtualna władza. Właściciele kapitału mogą wywierać wpływ i kupować polityków. Zachowanie obywateli jest w takim systemie kierowane przez zasady walki i rywalizacji na rynku. Cnotami stają się egoizm, pazerność i zamknięcie na innych. WTO, MFW i B$ są narzędziami łączącymi polityków i bogatych właścicieli w ich wspólnym interesie. Umożliwiają im ponadnarodową realizację planów, których nie da się zrealizować na obszarach swoich własnych krajów.

Kolejnym znakiem kapitalizmu jest powszechna wśród jego wyznawców, napędzana potrzebami rynku konkurencja i pogoń za zyskiem. Dozwolone są wszelkie metody, aby osiągnąć tylko cel. W dzisiejszym wielkim kapitalistycznym królestwie, sterowanym przez agendy B$ i MFW, znamienne jest pragnienie posiadania jeszcze więcej niż się ma. Kapitalizm nie zna umiaru. Szuka się wciąż nowych rynków zbytu, nowych okazji do wzbogacenia się, a wszystko to bez ograniczeń.

Jakie są zatem alternatywy dla rynku i kapitalizmu?

Ostatecznie, skoro nie lubimy agend międzynarodowych bowiem przedkładają zysk ponad dobro obywateli, potencjał prywatności ponad reguły demokracji oraz szybki zysk zamiast długich korzystnych dla obu stron inwestycji, to powinniśmy odrzucić tym samym własność prywatną, struktury korporacyjne oraz rynki.

Lecz jakie mamy alternatywy? Jest to wielce kontrowersyjna kwestia, lecz alternatywna ekonomia mogłaby uwzględniać takie rzeczy jak: wynagrodzenie według wysiłku i poświęcenia niż według bogactwa, władzy itp. ; praca regulowana przez jakość życia, wspólna praca, wzmocnienie oddolnej organizacji pracowników i konsumentów zamiast hierarchicznych struktur korporacyjnych i odgórnego autorytarnego zwierzchnictwa; oraz uczestniczące wspólne planowanie w miejsce egoistycznej, korporacyjnej rywalizacyjnej konkurencji na rynku.

do góry








ANARCHISTYCZNY ATAK NA GLOBALNY RZĄD

WSTĘP

W czerwcu 2002, odbędzie się spotkanie G8. Miejscem spotkania będzie Kananaskis, zamienione obecnie w wielką twierdzę, w której przed protestującymi kryć się będą szefowie siedmiu największych potęg gospodarczych świata oraz Rosji. Wielcy tego świata pamiętają o potędze demonstrantów, którzy już nie raz próbowali zakłócić tę farsę, którzy próbowali walczyć ze zinstytucjonalizowanymi rasizmem, ignorancją i wyzyskiem.

Miliony dolarów pójdzie na ochronę spotkania, przed którym już z góry wiadomo co zostanie postanowione. Wszystko jest już ustalone, teraz pozostało dwa dni sielanki, fotografii z uśmiechami, przyjęć ogrodowych. Tematami szczytu mają być: walka z terroryzmem, światowy wzrost gospodarczy, budowanie partnerstwa z Afryką. Związana a ostatnią kwestią redukcja ubóstwa, będzie tylko i wyłącznie pretekstem do usprawiedliwienia neoliberalnej rabunkowej polityki gospodarcze wdrażanej do Afryki pod postacią liberalizacji, prywatyzacji i zniesienia barier handlowych. To nic innego jak spotkanie globalnych grabieżców: przedstawicieli MFW, B$, WTO, szefów korporacji, wielkich kapitalistów i eliciarzy z krajów, krojących z uśmiechem na ustach ten światowy tort. Nic się nie zmieni, bowiem tu chodzi jedynie o ochronę interesów klasy rządzącej.

Na całym świecie Ludzie głodni, spragnieni i biedni staną do walki przeciwko tym, którzy okrzyknęli się globalnymi liderami. Przeciwko politykom, korporacjom, bankierom, marionetkowym rządom i lokalnym elitom. Opór będzie miał miejsce w każdym zakątku świata, na ulicach, na autostradach, w bocznych uliczkach, w kuchniach, w zaciszach domowych. Bunt będzie rósł w siłę, tak że nawet globalne instytucje finansowe nie będą w stanie go ujarzmić.

G8 I JEGO UPRZYWILEJOWANA POZYCJA

G8 zrzesza 8 najbogatszych państw świata (USA, Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Japonia, Włochy. Kanada) oraz Rosję. Głównym celem jest wzajemna współpraca w kwestiach wzrostu gospodarczego, reform monetarnych, walki z bezrobociem i regulacji cen ropy. W przeciwieństwie do MFW czy B$, G8 nie posiada administracji ani prezydium. Są to spotkania na szczycie głów państw. Lecz tak naprawdę, są to imprezy, sielanki i stwarzanie pozorów przed opinią światową. Celem tych spotkań jest koordynacja ich polityki. Zwarzywszy na to, że są to najbogatsze kraje świata, od których zależnych jest wiele innych biedniejszych krajów świata, te decyzje wydawać by się mogło lokalne, są w dużej mierze globalne.

G8 krytykuje się głównie ze względu na globalizację. Mała grupa kilku zachodnich państw, całkowicie nie reprezentatywna dla świata, tak naprawdę nim włada. Co roku spotykają się, by podejmować decyzje za miliardy innych

Inna krytyka zarzuca szefom G8 niedopuszczanie do tych spotkań szefów innych rozwijających się państw, otwartych przecież na neoliberalizm. Co prawda utworzono równoległy do G8 twór taki jak G20, w skład którego weszły kraje takie jak Argentyna, Australia, Brazylia, Chiny, Indie, Indonezja, Meksyk, Arabia Saudyjska, Korea czy Turcja, lecz wydaje się to być jedynie atrapą. I tak każdy uczestnik musi reprezentować tę samą linie polityczną - neoliberalizm.

G8 jest też krytykowane, z racji swojej elitarnej pozycji na świecie. Zarzuca się im dbanie wyłącznie o interesy bogatego Zachodu kosztem wyzysku reszty świata oraz Grabież ogólnoświatowych zasobów. Jest to system globalnego apartheidu. Państwa te same, bez konsultacji z zainteresowanymi podejmują ważne decyzje.

Globalizacja nie wyraża się poprzez otwarcie światowych rynków dla wszystkich w równym stopniu. Państwa bogatsze same dyktują warunki uczestnictwa w tej międzynarodowej wymianie. Bogatsze państwa czują się odpowiedzialne za pomoc biedniejszym krajom, w rozwoju ekonomicznym, aby pozwolić im na udział w światowym rynku. Jednak w praktyce przypomina to stare układy kolonialne. Mocarstwa żerują na terenie swego dominium. Pomaga się tylko tyle, by utrzymać tanie rynki zbytu przy życiu. Największy zysk, jak najmniejszym kosztem. Państwa zachodnie same narzucają warunki handlu, zaś biedne kraje są w takim stopniu od nich uzależnione, że nie mają żadnej alternatywy. Albo przyjmą te warunki, nawet kosztem obniżenia poziomu życia swoich mieszkańców, albo zginą.

WZROST GOSPODARCZY, WOLNY HANDEL I NAFTA

W styczniu 1994, miejscowa ludność południowego Meksyku, w stanie Chiapas stanęła do walki. Ta zapatyjska rebelia miała miejsce tego samego dnia, kiedy w życie miało wejść porozumienie NAFTA (północno amerykańskie porozumienie w sprawie wolnego handlu).

NAFTA to porozumienie handlowe między USA, Meksykiem i Kanadą. Oznacza ona "wolny handel wzdłuż granic". Znosi to taryfy celne na przewożone dobra, daje inwestorom wzajemny dostęp do krajowych rynków. Dla ludzi nie będących inwestorami, przejście przez granicę o dziwo się utrudniło. Od czasu wejścia w życie porozumienia NAFTA, granica USA-Meksyk zacieśniła się. To właśnie rezultat "wolnego handlu"- czynienie granicy łatwej do przebycia dla kapitału, zaś trudniej dla ludzi. Właściciele firm, mogą wykorzystywać różne sposobności wynikające z różnic wartości pieniądza. Jeśli płace są zbyt wysokie w jednym państwie, można przenieść firmę do innego, gdzie są mniejsze podatki i można ludziom płacić mniejsze pensje. Rzecz jasna wiąże się to z masowymi zwolnieniami, jak miało to miejsce w USA i Kanadzie.

Wolny handel nie występuje między równymi sobie. Silniejszy narzuca warunki słabszemu i dlatego jest on "wolny". Silniejszy chroni swoją gospodarkę za pomocą ceł, taryf etc. Zaś na słabszym wymusza zniesienie takich "niedogodności". Kończy się to zazwyczaj tragicznie dla tej słabszej gospodarki. Na tamtejszy rynek wchodzą bogate koncerny, bezkonkurencyjne rzecz jasna dla lokalnych firm. Nie wnoszą one żadnych korzyści dla rodzimej gospodarki, jedynie wysysają co się da, po czym zwijają interes w wypadku straty zasobów, popytu etc.

Tak więc NAFTA otworzyła meksykański rynek dla wielkich korporacji z USA i Kanady. W ciągu dwóch lat, około 2 milionów meksykańskich chłopów zostało zmuszonych do zmiany miejsca zamieszkania i szukania pracy gdzie indziej. Korporacje zaczęły rządzić ich życiem. Chłopi stali się całkowicie od nich uzależnienie. Działania koncernów spowodowały biedę, cierpienie a w dodatku kierując się zasadą maksymalnego zysku, płaciły chłopom marne grosze, trzymając ich na granicy ubóstwa.

W styczniu 1999, George W. Bush, który był jeszcze gubernatorem Teksasu, powiedział "NAFTA jest dobra dla Teksasu i dla Meksyku". Miał chyba na myśli klasę meksykańskich bogaczy, bowiem dla tamtejszej ubogiej większości, wprowadzona idea wolnego handlu okazała się być katastrofą. Zmniejszono pensje, zaczęło szerzyć się powszechne ubóstwo. Farmerzy i wielu innych mieszkańców musiało opuścić swoje ziemie i udać się w podróż za chlebem, będąc całkowicie zdani na łaskę amerykańskich korporacji.

Rzecz jasna, istnieje w Meksyku wąska elita, która czerpie niebywałe korzyści z układu NAFTA. Wysuwane są coraz śmielsze propozycje - np. aby układ taki objął obie Ameryki (bez Kuby). Zwać się to ma FTAA i ma zostać wprowadzone w 2005.

By stworzyć podłoże pod ten układ, prezydent Meksyku - i poprzedni szef meksykańskiej filii Coca-cola - chce wprowadzić plan Puebla-Panama. Jest to strategia rozwoju dla Ameryki Środkowej. Chce rozbudować na tym obszarze infrastrukturę - pogłębienie portów, linie kolejowe, drogowe, no i oczywiście wśród tego musiałyby się znaleźć nowe filie amerykańskich korporacji. Wydaje się wręcz, że całe te zabiegi są czynione tylko i wyłącznie z myślą o przyciągnięciu tam złowieszczych koncernów.

Zapewne PPP zmusi tamtejszych farmerów do zaprzestania uprawiania ziem, aby koncerny miały znowu tanią siłę roboczą. Nastąpi prywatyzacja ziem, budowa autostrad, wysiedlanie ludności. PPP będzie miał na celu także pozbycie się ruchu Zapatystów i innych grup rebeliantów. CI jednak nie ustaną w walce o swoje ziemie - subcomandante Marcos z Zapaty powiedział :"ten przesmyk nie jest na sprzedaż!"

WOJNA Z TERRORYZMEM

Po samobójczym ataku 11 września na WTC, rząd USA zadeklarował "wojnę z terroryzmem". Owa wojna była jedną z priorytetowych spraw, przepchniętych na szczycie G8 przez Busha, który powiedział: "pojawił się nowy wróg, który próbuje zniszczyć nas, naszą wolność i narzucić swoje poglądy. Cenimy życie, podczas gdy terroryści nie".

To zarysowy opis "wojny z terroryzmem". Przed tymi zdarzeniami, rząd USA, jakoś nie uważał rządów Talibów za złe. Zresztą byli oni finansowani przez nich w czasie wojny rosyjsko afgańskiej w latach 80-tych, potem zaś wspierani po objęciu władzy. Po zajęciu Kabulu w 1996 roku, liderzy Talibanu przylecieli do Teksasu na spotkanie z szefami kompani naftowej Unocal , ponieważ afgańskie tereny były przez nich bardzo pożądane. Chodziło o budowę rurociągu naftowo-gazowego przebiegającego przez atrakcyjnie położony na Wschodzie Afganistan, lecz żeby inwestycja była pewna, trzeba było stabilnego rządu w Afganistanie. Niestety Talibowie takim rządem okazali się nie być. Zatem bombardowanie Afganistanu leżało w interesie amerykańskich kompani naftowych.

Lecz wojna ta nie ogranicza się tylko i wyłącznie do Afganistanu. Globalizacja robi dalej swoje, dziesiątkując morale ludzkości i wypruwając flaki biedakom w każdym zakątku naszego globu. Wydarzenia z 11 września dały Ameryce wspaniały pretekst do wielu interwencji, do wielu manipulacji, machinacji czy do wzmożonej walki o swoje ropne interesy. To był dla amerykańskich bossów najlepszy prezent jaki mogli dostać. Kraje mające na pieńku z USA, okrzyknięte zostały "terrorystami", dzięki czemu Ameryka ma pretekst do uderzenia na nie i wymianę nieukładnych rządów i dyktatorów. Może też dzięki temu kontrolować jeszcze więcej ludzi, morzonych przez nędzę i głód. Stało się to także wygodnym argumentem do zaostrzenia polityki antyimigracyjnej. Więcej deportacji, mniej imigrantów, mniej kłopotów, większy rasizm i globalny apartheid.

TERRORYZM PAŃSTWOWY

Niedawne wydarzenie w Ameryce Środkowej, pokazują że terroryzm państwowy jest na usługach kapitalizmu. Wszystkie tamtejsze kraje zgodziły się na plan PPP. Porozumienie to jednakże nie zostało osiągnięte w drodze pokojowego dialogu. Umożliwiła to długa już historia imperialistycznych interwencji. W latach 70 i 80-tych, zbrojnie tłumiono postępowe ruchy polityczne na całym obszarze Ameryki Środkowej. W 1979 podczas rewolucji w Nikaragui, rząd USA oficjalnie wspierał swoich pupilków. Ponad 30 tysięcy ludzi straciło życie w wyniku działań wojennych. Rząd US został później uznany przez Międzynarodowy Sąd za winny i skazany na wypłacenie odszkodowania. Wówczas prezydent Reagan zwyczajnie oświadczył że nie uszanuje decyzji sądu.

El Salwador, seria brutalnych rządów wspieranych przez rząd USA Władze chciały się pozbyć lewicowych partyzantów, mordowały mieszkańców, którzy ich wspierali. W wyniku tej wojny, śmierć poniosło 75 tysięcy cywilów. Podobnie w Gwatemali, wspierani przez USA kacykowie przyczynili się do śmierci 200 tysięcy ludzi. Brak sprzeciwu dla agend neoliberalnych w Ameryce Środkowej wynika z masowych rzezi ludzi próbujących przeciwstawić się międzynarodowym siłom neoliberalnej zarazy.

Drogą przemocy budowano podwaliny pod rozwój przemysłowy. Mordowano przeciwników by zachęcić do inwestycji bogatych zagranicznych inwestorów. W ramach wojny z narkotykami, Clinton i spółka przekazali miliardy dolarów na militarną pomoc dla kolumbijskiego rządu. Oczywiście wojna z narkotykami nie była głównym celem, lecz pretekstem. Międzynarodowe korporacje już od lat kładą łapy na wenezuelskich i kolumbijskich terenach bogatych w ropę. Tamtejsi rządzący w zamian za ochronę swoich pozycji, chronią interesów multikorporacji. W ramach rzekomej "walki z narkotykami", załatwia się problem lewicowych partyzantów, tak niewygodnych dla morderczych prawicowych rządów.

W 2001, Plan Kolumbia został zastąpiony przez Inicjatywe Andean, która uwzględniała zbrojenia i rozbudowę sił militarnych we wszystkich państwach tego regionu. Elity bogatych krajów, stwarzają w tych biednych odpowiednie warunki do inwestycji i wyzysku, czyli tzw. "warunki do biznesu". Rezultat jest taki, że morduje się tysiące, zaś miliony tkwią w stanie permanentnego terroru.

Taka sytuacja nie jest niczym nowym. Kapitalizm zawsze był brutalny. Już od 500 lat trwa podbój Ameryki przy użyciu tych samych metod - morderstw, rzezi, przekupstw, zastraszeń, wyzysku, ludobójstwa, niszczeniu lokalnych społeczności. Takie imperium może istnieć tylko i wyłącznie w oparciu o stosowanie powyższych środków. Celem jest przetrwanie i rozrost.

PUŁAPKA ZADŁUŻENIA

Bogate kraje pożyczyły tym biednym miliardy dolarów. Były to pożyczki obustronne - jeden kraj pożycza bezpośrednio drugiemu, lub poprzez międzynarodowe instytucje finansowe jak B$. B$ i MFW znajdują się pod kontrolą bogatych krajów zachodnich, no i także im interesom służą. Tak się składa, że mają one w tych instytucjach ogromną większość głosów.

Początkowo udzielano pożyczek na rozwój przemysłu i infrastruktury lub by zatrzymać je po "właściwej" stronie w czasie zimnej wojny. Czas mijał, procenty rosły, aż długi osiągnęły katastrofalną sumę. W przeciągu dwudziestu lat dług biednych krajów wzrósł 16-to krotnie (od 100 miliardów $ do 1600 miliardów $) zaś dziś wynosi on już 3000 miliardów $. Doszło do sytuacji że trzeba przede wszystkim spłacać procenty, a wiąże się to ze zubożeniem społeczeństwa jako konsekwencje zmniejszenie wydatków budżetowych na sferę socjalną, zaś więcej na obsługę zadłużenia.

Kraje wpadły w pułapkę zadłużenia. Potrzebne były kolejne pożyczki. MFW opracował specjalne programy dostosowawcze (SAP-y), których celem było nakierowanie rodzimej gospodarki na jak największy zysk by móc spłacać dług. Odbyły się wielkie cięcie w sferze edukacji, służbie zdrowia, pomocy społecznej etc. Nakierowano gospodarkę głównie na eksport, kraj musiał także otworzyć swoje rynki dla obcego kapitału, co jeszcze bardziej zaszkodziło rodzimej konkurencji. Wszystko to walka o zagranicznych inwestorów i o nowe pożyczki. Jeśli jakiś kraj nie podporządkuje się dyktatowi MFW, może zostać wciągnięty na czarną listę i skazany na ruinę. W ten sposób można żerować na czyimś nieszczęściu. Kraje te są całkowicie zależne od woli finsjerów z Waszyngtonu. Co gorsza, kraje rywalizują ze sobą o pożyczki i korzystne warunki spłaty, zatem nie ma mowy o jakiejkolwiek współpracy ze sobą. Obecnie wysysa się z nich więcej funduszy niż pierwotnie im pożyczono. Mieszkańcy tych krajów cierpią i znoszą biedę, terror i dyktaturę pieniądza.

W odpowiedzi na rosnące protesty, biedę itp. B$ i MFW podjęły decyzję o redukcji zadłużenia. W 1996 wraz z G8 powstała inicjatywa HIPC (znaczące oddłużenie biednych krajów). Umożliwiała ona redukcje pewnej części zagranicznego długu takich krajów. Jednak była to zagrywka symboliczna, mało znacząco, zważywszy na to, że po roku za sprawą oprocentowania i tak suma długów wróciłaby do stanu przed obniżeniem (obniżono tylko o 207 miliardów $).Jakkolwiek zawsze ładnie taki gest wygląda. Warto wspomnieć także o pozytywnych działaniach Bono z U2 i Billa Gatesa. Którzy starali się na ostatnim szczycie o zmniejszenie długów.

W 1999 roku powstał ruch The Jubilee South. Nie chce on zmniejszania długów i innych fałszywych rzekomo altruistycznych gestów, żąda całkowitego umorzenia długów. Gdy gra toczy się o pieniądze, nie ma miejsca na altruizm. Tak naprawdę bowiem to bogata północ jest winna dużo biednemu południu. Dług ten rósł przez setki lat. Jest to zadłużenie natury moralnej, ekologicznej, socjalnej. Północ powinna spłacać teraz swój dług za kilkaset lat zbrodni, plądrowania, grabieży, morderstw i ludobójstw. MFW i B$ od początku nie kierowały się w działaniu pomocą. Ich pierwotnym założeniem było przedłużenie kolonializmu i wyhodowanie sobie bezsilnych niewolników do grabieży, byle tylko zdążyć przed Sowietami. MFW i B$ muszą zostać zlikwidowane!

WEZWANIE DO AKCJI

Najwyższy czas zadziałać, wielu wydaje się, że podczas ich spotkań uzgadnia się jakieś plany pomocy dla zadłużonych i zdewastowanych krajów. Tak wcale nie jest. Politykierzy i biznesmenie z najbogatszych krajów, patrzą tylko jakby tu jeszcze się wzbogacić, co by tu jeszcze zagrabić. Jak udoskonalić międzynarodowe agendy neoliberalne by jeszcze bardziej wzmocnić światową pozycję kapitalizmu. Nie mogą im pomóc, bo wówczas agendy owe nie miałyby po co istnieć.

Nie ma tutaj o czym mówić, nie ma żadnej alternatywy dla kapitalizmu. Kapitalizm z natury ekspansywny i pazerny nie może być korzystny dla wszystkich uczestników. Jest on z założeń niesprawiedliwy i oparty na przemocy. Jakaż to obłuda gdy na konferencjach mówi się uprzejmie o partnerstwie, zaś skrupulatnie i konsekwentnie zaprowadza się globalny apartheid. Niewidzialna żelazna wojskowa ręka prowadzi ich wzdłuż rynku. Nie można z nimi negocjować, z nimi trzeba walczyć.

Odrzucamy logikę zysku, w miejsce którego preferujemy ekonomię dla każdego, nie tylko dla wybranych. Próbujemy stworzyć bezklasowe społeczeństwo, bez własności prywatnej, w którym ekonomiczne decyzje podejmuje się na drodze demokratycznej. Preferujemy decentralizację i oddolną demokrację, w której ludzie sami decydują o swoich sprawach. Występujemy przeciw wszelkim granicom, podziałom, barierom i innym sztucznym wytworom zagrażającym ludzkiej godności i wolności. W miejsce rywalizacji widzimy solidarność, w miejsce hierarchii równość. Wierzymy w Anarchię.

Słowo "anarchia" pochodzi z greki i oznacza "brak rządów". Jako filozofia społeczna, anarchizm oparty jest na wierze że organizacja nie potrzebuje hierarchii. Społeczeństwo powinno być zorganizowane w oparciu o wolne związki i stowarzyszenia. Wszystko winno odbywać się na zasadach dobrowolności. Nie ma policji, polityków i szefów. Stawianie na równi słów "chaos" i "anarchia" jest charakterystyczne dla ludzi, którzy nie wierzą, że możliwa jest organizacja bez hierarchii.

Zdajemy sobie jednak sprawę, że nikczemnicy czerpiący zyski z ludzkiej nędzy i wyzyskowi biednych i słabych będą robić wszystko w swojej mocy by utrzymać ten stan. Tylko przez długą walkę na wszystkich frontach mamy szansę zbliżyć się do takiego modelu społeczeństwa. Zamiast prostych odpowiedzi, nawołujemy do akcji, solidarności i walki.

-----------------------------
Jeśli chcesz wziąć udział w wielkiej walce zajrzyj na:

Take the Capital! - http://www.takethecapital.net

G8 Activist - http://g8.activist.ca

Anti-Capitalist Kananaskis Club - http://ack.struggle.ca

Ewok Council - http://www.tao.ca/~wrench/dist/g8

TAO - http://www.tao.ca

Anti-Capitalist Convergence, Montreal (CLAC) - http://www.tao.ca/~clac

Peoples' Global Action - http://www.agp.org

ZMagazine - http://zmag.org

Canadian Government G8 Site - http://g8.gc.ca

University of Toronto G8 Info Center - http://www.g7.utoronto.ca

The New Partnership for Africa's Development (NEPAD) - http://africaninitiative.org

------------------------------------------
Love & Rage aby się z nami skontaktować
pisz na adres: montreal@tao.ca

Montreal, kwiecień 2002

do góry